Konwencja

Utylizując przeszłość

Dwudziesty pierwszy wiek miał być wiekiem informacji, rozwoju i wielkich zmian. Kto mógłby przewidzieć, że te wszystkie nowinki wbiją ostatni gwóźdź do trumny ludzkości. Dawni ludzie mieli niezłego bzika na punkcie wynalazków elektronicznych i tej całej rzeczywistości wirtualnej, z której to byli tak dumni. Te wszystkie ich „niesamowite osiągnięcia” dziś są jedynie pośmiewiskiem, a ich wynalazców nazywamy upadłymi. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Rozejrzyj się!


Wszystko co stąd widzisz, wszystkie te gruzy, sterty złomu i odrażające ruiny, były niegdyś tętniącą życiem metropolią, zwaną Łodzią. Wyobrażasz sobie? W dawnym świecie, dokładnie w tym miejscu, żyli jacyś ludzie. Oni pracowali, robili zakupy, odpoczywali, a nawet potrafili się bawić! Wiem, ciężko dać temu wiarę, ale tak było. Dziś to tylko jedno, wielkie złomowisko… Ale do rzeczy! Miałem mówić o katastrofie. Widzisz, Upadli prowadzili między sobą wojny. W te wszystkie bitwy zamieszane były również ich chore ambicje technologiczne. Kiedy tylko dochodziło do konfliktu, zamiast po prostu oklepać sobie mordy, oni woleli bawić się w tworzenie coraz to potężniejszych i bardziej niszczycielskich broni. Aż w końcu… Aż pojawił się impuls. Potężna fala elektromagnetyczna, która nie tylko sprowadziła ze sobą ogromne zniszczenie, ale też ujarzmiła całą ich technologię. Wyobraź sobie ich miny, kiedy w oka mgnieniu stracili cały swój dobytek! Pomyśl tylko, jak ogromny chaos musiało to wywołać! Zjawisko impulsu nigdy nie zostało do końca wyjaśnione. Nie znamy jego źródła, nie wiemy na czym dokładnie polegał, on… Po prostu się pojawił. Upadli nie wiedzieli chyba o nim wiele więcej. Pojawiły się problemy z dostarczaniem żywności i wody pitnej, ludzie dobierali się w coraz to mniejsze grupki, by jakoś się utrzymać. Wielkie miasta przeobrażały się w wioski, a wioski w małe grupki koczownicze. Żaden z tamtejszych ludzi nie dożył czasów stabilności. W wieku dwudziestym drugim wszystko kręciło się wokół nieustającego zamętu i walki o przetrwanie.


Tak oto dotarliśmy do dwudziestego trzeciego stulecia, gdzie nie ma elektryczności, nie ma komputerów, a wielkie metropolie to sterty złomu. Nie jest to tak do końca złe, widzisz, każdy zużyty przedmiot można rozebrać na części pierwsze lub przetopić i stworzyć z niego coś nowego, coś przydatnego! Tak właśnie dzisiaj żyjemy, zbieramy stare relikty i naprawiamy je lub przebudowujemy. A to, czego nie można użyć zawsze można gdzieś opchnąć za parę monet. Tak po krótce wygląda życie w nowym świecie. Witaj w dwudziestym trzecim wieku!


Ekspedycja Archeologiczna Federacji

Upadli przed katastrofą mieli dostęp do ogromnej wiedzy, ich technologia była niesamowita! Niestety, teraz wszystko jest pogrzebane pod tymi stertami gruzu. Dlatego właśnie założyliśmy obóz badawczy na skraju dawnej metropolii, zwanej Łodzią. Ktoś musi wydobyć te wszystkie artefakty, ktoś musi uświadamiać dzisiejszych ludzi. A jeśli dokona tego właśnie nasza mała grupka, cóż… Nasze zasługi na pewno nie zostaną pominięte! Dzięki wsparciu finansowemu od Federacji w końcu będziemy mogli rozpocząć badania. Przygotowaliśmy już nawet wszystkie papiery niezbędne do podjęcia poważniejszych działań. Przeszkadzają nam tylko ci cholerni złomiarze! Ładują się z buciorami na tereny objęte ochroną i kradną co im się żywnie podoba. To obraza dla kultury! Federacja powinna coś z tym zrobić.


Wygląd zewnętrzny

W wieku XXIII wszelkie ubrania produkowane są w procesie utylizacji starych ubrań. Obywatele federacji atakowani są nagłą falą handlarzy odzieżą i pierwszymi oznakami przejawiającej się jakieś „mody” jest porzucenie samej praktyczności w zszywaniu wielu ubrań w coś, co można założyć, Już nie tylko chodzi o to, by było wygodnie. Dobrze jakby to też odpowiednio wyglądało! Instytucje federacji nakazują swoim pracownikom nosić jednolity ubiór — oczywiście pomijając jakieś drobne łaty czy otarcia na materiale. W urzędach dominują więc marynarki, a w służbach wojskowych praktyczne mundury.

Drużyna Z

Vinnie obiecywał nam górę skarbów. Miała być tak duża, że nie będziemy w stanie objąć jej wzrokiem. Został wyśmiany, okrzyknięto go głupcem, ale… Na szczęście nie został całkowicie sam. Byli i tacy, którzy okazali mu lojalność i teraz to właśnie on może się śmiać! Vinnie mówił prawdę. Pokazał nam ruiny wielkiej metropolii, zwanej niegdyś Łodzią. Ogromne złomowisko, nieodkryte jeszcze przez ludzkość, niezbadane przez Federację. Całe szczęście, że nasz lider nie działa samotnie, bo urzedasy już zaczęły kręcić się po okolicy. Sam nie byłby w stanie wyjść im naprzeciw, ale… W kupie siła. Razem damy radę! Musimy się spieszyć, federalni zdążyli już rozbić obóz na skraju miasta. O ile znam tych zasranych urzędasów, zrobią wszystko, by tylko nam przeszkodzić. Ale nie pozwolimy na to, będziemy szybsi!


Wygląd zewnętrzny

Jako że fabryki jakichkolwiek materiałów już dawno nie istnieją, a technologia ich wytwarzania została zapomniana, to każdy ciuch jest dobry, a umiejętność zaszycia dziur czy zszycia w całość 2 poszarpanych kawałów ubrań jest podstawową umiejętnością samodzielnego człowieka. Dobrym interesem jest też przehandlowanie nadmiaru ubrań w urzędzie skupu odzieży nieopodatkowanej federacji. Z jakiegoś powodu owe urzędy skupują każde ilości ubrań, mimo iż widać wyraźnie, że na ich braki nie mogą narzekać… Mimo wszystko interes to interes. To już nie są przecież czasy naszych rodziców i dziadków z zeszłej epoki, gdy połowa ludzi nie miała spodni na zmianę. Obecnie wystarczy zdobyć kilka kawałków ubrań i to odpowiednio przeszyć, a ostatnio niektórzy mniej skłonni do handlu z federacją zaczęli przeszywać swoje ciuchy w całkiem ciekawe sposoby… Co jeszcze wymyślą? Nie wiadomo...


Karta Konwentowicza
Atrakcje
Facebook
Współpraca
  • Wydawnictwo Kirin
  • Thorn
  • Polska Liga Mahjonga
  • Stowarzyszenie Animatsuri
  • Kinomichigo
  • SKN